Wiadomości z miasta

  STRONA GŁÓWNA  •  AKTUALNOŚCI  •  Wybrana informacja 
 

"Bitwa pod Grunwaldem"

Inicjatorem wystawienia w Polsce w roku jubileuszu namalowanej przez Popiela i Rozwadowskiego "Bitwy pod Grunwaldem" oraz przeprowadzenia konserwacji obrazu jest Alicja Młodecka, dyrektor Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA "Zamek Książ", współpracująca z Adamem Doboszem z Częstochowy, wspierana przez Gminę Wałbrzych. Inicjatywę mocno wspiera również Zamek Królewski na Wawelu - Państwowe Zbiory Sztuki. W rezultacie poczynionych ustaleń Zamek podjął się sprowadzenia obrazu ze Lwowa do kraju i przeprowadzenia jego konserwacji przez konsorcjum konserwatorów Zamku Królewskiego i Muzeum Narodowego w Krakowie, kierowanym przez dr Ewę Wiłkojć. Dla pracy Popiela i Rozwadowskiego przewidziano ważne miejsce w wielkiej jubileuszowej ekspozycji "Na znak świetnego zwycięstwa", zaplanowanej w salach Zamku Królewskim na Wawelu w okresie od 15 lipca do 30 września 2010.

W zamku Książ "Bitwa pod Grunwaldem" zawiśnie w sali Konrada, na specjalnej konstrukcji, która będzie w stanie udźwignąć 50 metrów kwadratowych dzieła Rozwadowskiego i Popiela. Obraz ma wymiary 10 na 5 metrów. Równolegle z prezentacją panoramy, prowadzone będą działania edukacyjne, skierowane do młodzieży szkolnej. Wernisaż odbędzie się 7 marca. Obraz prezentowany będzie do końca marca.

W roku grunwaldzkiego jubileuszu obraz ze Lwowa poza Wawelem i Wałbrzyską Galerią Sztuki BWA będzie można oglądać m.in. w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, Miejskim Domu Kultury w Radomsku, Muzeum Lubelskim, Muzeum w Częstochowie, Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, a także w Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie i we Lwowie.

 

Diorama Bitwa pod Grunwaldem Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego
Agnieszka Janczyk


W roku 1910 w Krakowie organizowano obchody 500-lecia zwycięstwa pod Grunwaldem. Z tej okazji wykonanie malowidła ukazującego bitwę zlecono na początku tego roku dwóm malarzom - Tadeuszowi Popielowi (1863-1913) i Zygmuntowi Rozwadowskiemu (1870-1950), wykształconym w pracowni Jana Matejki oraz w akademii monachijskiej, posiadającym doświadczenie w tworzeniu tego rodzaju obrazów. Zadanie było trudne ze względu na rozmiary płótna oraz krótki termin - diorama miała być gotowa na lipcowe uroczystości. Należy też podkreślić, iż artyści musieli zdawać sobie sprawę, że ich praca będzie porównywana z najbardziej znanym obrazem ukazującym bitwę pod Grunwaldem, autorstwa Jana Matejki. Wiedzieli także o nieudanej próbie namalowania panoramy podjętej przez Jana Stykę w roku 1909.

Artyści starali się dobrze przygotować do trudnego przedsięwzięcia. Popiel odbył podróż na pola Grunwaldu, by poznać tamtejszy pejzaż, Rozwadowski natomiast stworzył szkic o wymiarach 100 x 200 cm, zaginiony w czasie wojny, znany jedynie z zachowanej fotografii archiwalnej, różniący się nieco od wersji zrealizowanej. Malowidło miało być dioramą, więc by uzyskać partie nieprzezroczyste i przezroczyste farbę nakładali zarówno impastami, jak i laserunkowo; odpowiednio oświetlone w ciemnym wnętrzu dawało iluzję przestrzeni. Pracę nad kompozycją zakończono przed 12 lipca 1910. Tego dnia, o godzinie 9 rano, Tadeusz Popiel i Zygmunt Rozwadowski brali udział w uroczystym otwarciu pawilonu z dioramą, tłumacząc treść obrazu przybyłym gościom.
Obraz był eksponowany w drewnianym budynku zaprojektowanym przez architekta Maurycego Tlachnę, usytuowanym obok Teatru im. Juliusza Słowackiego na placu Św. Ducha,. Budowla formą nawiązywała do namiotu wojskowego, wejście dekorowały kopie z proporcami oraz napis: GRUNWALD. Fasadę zdobiły herby Polski i Litwy, a elewacje boczne tarcze wzorowane na chorągwiach krzyżackich zdobytych pod Grunwaldem, uwiecznionych w dziele Jana Długosza Banderia Prutenorum. Na elewacji od strony teatru widniały przedstawienia chorągwi: wielkiego mistrza, Konrada Białego księcia oleśnickiego (?), miasta Królewca, Kazimierza księcia szczecińskiego, biskupstwa warmińskiego, miasta Elbląga i komturstwa, miasta Brandenburga, Starego Miasta Królewca czyli Królowogrodu, marszałka pruskiego Fryderyka Wallenroda, podskarbiego Zakonu, szczepu i narodu Szwajcarów, rycerzy zaciężnych z Westfalii oraz miasta Ragnety i komturstwa (lub biskupa i biskupstwa sambijskiego). Po drugiej stronie budynku znalazły się wizerunki chorągwi: wójtostwa zamku Bratian i Nowego Miasta, wójtostwa i miasta Rogoźna, komturstwa i miasta Gniewu, biskupa i biskupstwa sambijskiego (lub miasta Ragnety i komturstwa), komturstwa i miasta Gdańska, św. Jerzego, drugą komturstwa i zamku gdańskiego, proporzec wielkiego mistrza Henryka von Plauen, chorągiew drugą miasta i komturstwa elbląskiego. Wewnątrz budynku umieszczono podium na 100 osób, oddalone od obrazu o 6 metrów. Malowidło oświetlono w sposób niedostrzegalny dla widzów, wykorzystując w tym celu okno w dachu. Od 14 lipca, jak donosiła ówczesna prasa, dioramę można było przy oświetleniu elektrycznym oglądać do godziny dziesiątej wieczorem.

Brakuje niestety dokładnych informacji na temat dalszych losów dioramy. Po pewnym czasie pawilon został rozebrany, a malowidło zwinięte. Nie wiemy, gdzie obraz był przechowywany oraz kiedy został przewieziony do Lwowa. Zdzisław Żygulski, autor tekstów poświęconych dioramie, zauważył, że dzieło mogło zostać ewakuowane z Krakowa w roku 1939, w związku z wybuchem II wojny światowej. Odnalazł on malowidło w roku 1989, w magazynach lwowskiego Muzeum Historycznego (nr inw. ?-1572), a jego odkrycie zapoczątkowało cykl pokazów i wystaw, organizowanych od 1991 roku. W tym roku obraz sprowadził Janusz Pulnar - ówczesny dyrektor Muzeum Okręgowego w Radomiu, gdzie urządzono pierwszą prezentację, zatytułowaną "Grunwald - obraz zapomniany". Następna odbyła się w 1992 w Muzeum Okręgowym w Tarnowie ("Bitwa pod Grunwaldem Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego - pokaz jednego obrazu"), a kolejna w roku 1997 w krakowskim Muzeum Narodowym ("Sławne bitwy oręża polskiego"). W roku 2003 eksponowano go w Muzeum Zamkowym w Malborku na wystawie "Grunwald - obraz i wotum", a następnie, od początku grudnia, na specjalnym pokazie zorganizowanym przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska w Dworze Artusa. To ostatnie muzeum prezentowało dzieło na wystawie "Gdańsk dla Rzeczypospolitej w służbie Króla i Kościoła" w roku 2004.

Artyści, chcąc ułatwić widzom zrozumienie dzieła oraz rozpoznanie najważniejszych postaci, przygotowali i wydali Objaśnienie obrazu Bitwy pod Grunwaldem T. Popiela i Z. Rozwadowskiego, które jest dzisiaj głównym źródłem wiedzy na temat dioramy. Malarze przedstawili kilka epizodów z ostatnich godzin bitwy: śmierć Dypolda Köckeritz, "szarżę chorągwi polskich z Witoldem na czele" na szesnaście chorągwi krzyżackich i odzyskanie chorągwi polskiej, walkę Zawiszy Czarnego z Garbowa oraz śmiertelną walkę wielkiego mistrza Ulricha von Jungingen. Uzupełnieniem jest scena po lewej, ukazująca grupę jeńców krzyżackich wziętych do niewoli. Źródłem inspiracji zapewne były dzieła Jana Długosza, obraz Jana Matejki oraz Krzyżacy Henryka Sienkiewicza.

Malowidło należy oglądać od strony lewej, od góry. Pod kępą sosen ukazano tam Władysława Jagiełłę wraz z towarzyszącymi mu dostojnikami. Artyści ukazali scenę tuż po ataku Dypolda Köckeritz von Ecber (Dieber) na króla. Władca, w zbroi przykrytej częściowo purpurowym płaszczem i w hełmie z koroną, dosiada cisawego wierzchowca. W głębi za Jagiełłą, na siwym rumaku, siostrzeniec królewski - książę mazowiecki Siemowit V (ok. 1389-1442); obok, na karym koniu, Mikołaj Morawiec z Kunosówki herbu Powała, należący do królewskiej straży przybocznej, trzymający mały proporzec z białym orłem na czerwonym polu. Bliżej widza znalazł się Zbigniew Oleśnicki herbu Dębno (1389-1455), dzierżący w dłoni fragment włóczni. Ówczesny sekretarz królewski, późniejszy biskup krakowski i kardynał, odegrał ważną rolę w czasie bitwy. Sam "bez zbroi i broni" obronił króla przed atakującym Dypoldem, ugodziwszy wroga na pół złamaną włócznią i zwalił go z konia. Agresor zraniony przez Jagiełłę, został zabity przez rycerzy chroniących władcę. Za Oleśnickim rudobrody, w hełmie z piórami, Jan Mężyk z Dąbrowy herbu Wadwicz (zm. 1437), podczaszy, używany do specjalnych poruczeń monarchy. Obok niego Mikołaj Trąba herbu Trąby (ok. 1358-1422), podkanclerzy Królestwa i spowiednik Jagiełły, późniejszy arcybiskup gnieźnieński i pierwszy prymas. Przed królewską grupą leży na ziemi pokonany rycerz miśnieński Dypold Köckeritz, obok jego zabity wierzchowiec.
Król wraz z dostojnikami obserwuje szarżę, jaką przypuściły wojska polskie na szesnaście chorągwi krzyżackich (idącą od strony wzgórz, od lewej ku prawej). Konnych rycerzy prowadzi, widoczny tuż za znakami krzyżackimi na pierwszym planie, wielki książę litewski Witold (ok. 1352-1430) na białym rumaku, wyobrażony w mitrze wielkoksiążęcej i czerwonym stroju, z mieczem i tarczą z Pogonią litewską. Obok niego Andrzej Ciołek z Żelechowa herbu Ciołek (zm. ok. 1448), w hełmie z pawimi piórami, dzierżący chorągiew dworską, na której "wywijający mieczem mąż w zbroi siedzący na białym koniu na czerwonym polu" .

Przed Witoldem grupa jeźdźców przynależnych do chorągwi wielkiej ziemi krakowskiej, jak pisał Długosz: "wszyscy znaczniejsi panowie i rycerze polscy, wszyscy weterani i wyćwiczeni w bojach". Jako pierwszy z lewej jest widoczny Florian z Korytnicy herbu Jelita, ze wzniesionym ponad głową mieczem, przed nim Jakub Skarbek z Góry herbu Awdaniec (zm. 1438), w zbroi i szyszaku z piórami, obok miecznik krakowski Zyndram z Maszkowic herbu Słońce (zm. przed 1414), dowódca wojsk polskich, godzący mieczem w spadającego z konia Jerzego (Krzysztofa ?) Gersdorfa, dowódcę chorągwi krzyżackiej św. Jerzego. Na czele tej grupy jedzie chorąży krakowski Marcin z Wrocimowic herbu Półkozic (zm. 1441/1442), dzierżąc rozwianą chorągiew z białym orłem, właśnie odbitą z rąk krzyżackich.

W prawej części obrazu ukazano walkę Zawiszy Czarnego z Garbowa herbu Sulima (zm. 1428) o chorągiew mniejszą wielkiego mistrza, bronioną przez rycerza w zbroi i hełmie z pawimi piórami. W boju bierze udział pieszy wojownik, który sztyletem godzi w rycerza zakonnego jednocześnie wyrywając mu chorągiew. Zawisza, ukazany na koniu w pełnym galopie, unosi się w strzemionach, by dosięgnąć wroga; na napierśniku wyobrażony herb rodu Sulima.

W prawym górnym narożniku płótna, pod drugą kępą sosen, scena ataku Litwinów i polskiego rycerza na Wielkiego Mistrza zakonu Ulricha von Jungingen. Mistrz został przedstawiony na potężnym koniu, w pełnej zbroi, w rozwianym białym zakonnym płaszczu, oraz w hełmie z pawimi piórami; w prawej ręce trzyma miecz, przy pasie ma przypięty różaniec. Po lewej podbiegający Litwin próbuje uchwycić szatę Ulricha; po drugiej stronie osuwa się na ziemię ciężko ranny pieszy, znajdujący się między koniem wielkiego mistrza a wierzchowcem walczącego z nim polskiego rycerza. W prawym rogu leży przy suchym krzaku zabity rycerz.

W lewym dolnym rogu obrazu jest widoczna grupa jeńców pilnowana przez stojącego rycerza, odwróconego tyłem do widza. Wśród wziętych do niewoli można rozpoznać Konrada Białego (z ręką na temblaku) i Kazimierza księcia szczecińskiego (ukazany z profilu po prawej, w zbroi i hełmie) wziętego do niewoli przez Skarbka z Góry. Obok jeńców wbite w ziemię zdobyte chorągwie krzyżackie, od lewej: miasta Brunszwiku, biskupa pomezańskiego, inflancka (w rzeczywistości zdobyta pod Dąbkami w 1431 roku) oraz miasta Braniewa. Na ziemi leżą chorągwie: zaciężnych rycerzy niemieckich, miasta Olsztyna większego, wielkiego mistrza większa, komturstwa i miasta Gdańska, księcia oleśnickiego Konrada VII Białego oraz inflancka (zdobyta w 1431 roku pod Dąbkami).
Artyści tworząc dioramę wybrali sceny i postacie znane z wcześniejszego dzieła Matejki, jednak inaczej zakomponowali malowidło, na co zwrócił uwagę Zdzisław Żygulski. Grupa królewska, u Matejki umieszczona po prawej, w dioramie znalazła się po lewej stronie. Wielki książę litewski, odgrywający w dziele Matejki pierwszoplanową rolę, został przesunięty w głąb malowidła. Grupa wielkiego mistrza zajęła prawą stronę obrazu. Niewątpliwie nawiązaniem do dzieła Matejki jest sposób przedstawienia płaszcza wielkiego mistrza. Popiel i Rozwadowski potraktowali jednak zupełnie inaczej warstwę malarską, posługując się zarówno impastami, jak i laserunkami. Próbując ukazać atmosferę gorącego, letniego dnia oraz walki toczącej się na wielu planach, użyli bardziej nasyconych kolorów jeśli chodzi o postacie z pierwszego planu, w tych miejscach grubiej też nakładając farbę. Dalsze plany są opracowane przy użyciu delikatniejszych, pastelowych tonów, farba nałożona jest bardzo cienko, niekiedy płótno nie zostało w ogóle nią pokryte. Dzięki temu udało się uzyskać efekt zbliżony do klasycznej, znanej z definicji dioramy. Malarze po mistrzowsku oddali ruch i gesty walczących, wiernie odtworzyli rycerskie wierzchowce oraz uzbrojenie. Na uznanie i uwagę zasługują zwłaszcza przedstawienia poległych rycerzy i koni, a także nastrojowy pejzaż w tle. W odróżnieniu od Matejki, który używał nasyconych, intensywnych barw, Popiel i Rozwadowski odważyli się wprowadzić do widoku bitwy jasne odcienie różów, błękitów, tony srebrzyste i liliowe. Należy zaznaczyć, że na obrazie został umieszczony swoisty podpis - widoczny po lewej stronie u dołu, obok grupy jeńców, mały wizerunek popielicy. Stanowi on wyraźną aluzję do nazwiska Popiela, żartobliwym nawiązaniem jest też mała myszka wyglądająca z dziupli w pniaku.

Ówcześni krytycy ocenili malowidło pozytywnie: "Diorama daje w całości wrażenie nader dodatnie, czuje się w niej ogień batalistyczny" - pisano w prasie codziennej.
W wydanej wówczas w Krakowie publikacji Echa grunwaldzkie podkreślano, że "Obraz wywołał u zwiedzających go wielkie i jednomyślne pochwały, jako dzieło, kojarzące w sposób wysoce artystyczny zalety malarskie z pełnym polotu pomysłem uplastycznionym z ogromną siłą. Przepyszna perspektywa obrazu, barwny, ale nieprzejaskrawiony koloryt, świetne epizody na pierwszym planie, zapewnią obrazowi niewątpliwie wielkie uznanie i tłumną frekwencję". Oglądając malowidło, poddane ostatnio zabiegom konserwatorskim (2009/2010), dzięki którym odzyskało dawny blask i koloryt, należy zgodzić się z opiniami znawców i miłośników malarstwa sprzed stu lat.

Bibliografia (wybór):
Objaśnienie obrazu Bitwy pod Grunwaldem T. Popiela i Z. Rozwadowskiego, Kraków 1910
Z. Żygulski jun., Sławne bitwy w sztuce, Warszawa 1996, s. 66-68, il. 87-88
Z. Żygulski jun., Odkrycie bitwy pod Grunwaldem, [w:] Artes Atque Humaniora. Studia Stanislao Mossakowski Sexagenario Dicata, Warszawa 1998, s. 395-406
Gdańsk dla Rzeczypospolitej w służbie Króla i Kościoła, Muzeum Historyczne Miasta Gdańska, Warszawa 2004, s. 144, kat. I.37, il. na s. 145 (oprac. Z. Żygulski)

 

Dzisiaj i przed stu laty

W roku bieżącym święcimy 600. rocznicę bitwy pod Grunwaldem, jednego z najznakomitszych zwycięstw w dziejach polskiego i litewskiego oręża. Czynimy to w wolnej, niepodległej Polsce, przypominając wielkie wydarzenie z ojczystej przeszłości. W zupełnie innych okolicznościach, przed stu laty, obchodzono pięćsetną rocznicę grunwaldzką. Dla narodu, pozbawionego wówczas własnego państwa, żyjącego pod panowaniem zaborców, pamięć historyczna była warunkiem przetrwania. Jubileusze historyczne stawały się ważnym punktem odniesienia, pozwalającym budować narodowa tożsamość. Na miejsce obchodów w roku 1910 nie przypadkowo wybrano Kraków. Stało się tak oczywiście z powodów politycznych, gdyż tylko w zaborze austriackim, w Galicji, cieszącej się znaczącymi swobodami i politycznymi, i kulturalnymi, było możliwe manifestowanie przywiązanie do polskiej przeszłości. Przede wszystkim jednak zdawano sobie znakomicie sprawę z symbolicznej roli dawnej stolicy Polski i Wawelu, gdzie kształtowała się polska polityka w stosunku do Zakonu i gdzie miał miejsce tryumfalny wjazd zwycięskiego monarchy, uwieńczony zawieszeniem zdobycznych chorągwi przy grobie św. Stanisława - patrona Królestwa.

W roku 1910 grunwaldzkie zwycięstwo świętowano w Krakowie z manifestacyjnym udziałem przedstawicieli wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej. Działo się to niemal w przededniu wybuchu wielkiej wojny, o którą modliły się pokolenia Polaków, i która ostatecznie przyniosła wymarzoną przez nich niepodległość.

Po tamtych pamiętnych, pełnych emocji i patriotycznych uniesień uroczystościach, pozostało wiele pamiątek w krakowskim muzeach i w katedrze na Wawelu. Trwale miały je przypominać dwa monumentalne dzieła - ustawiony na Placu Matejki pomnik Jagiełły (dzisiaj zwany Grunwaldzkim), projektu Antoniego Wiwulskiego, fundacji Ignacego Jana Paderewskiego, odsłonięty dokładnie w rocznicę zwycięstwa, oraz wielkich rozmiarów obraz - diorama "Bitwa pod Grunwaldem" autorstwa Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego, eksponowany w specjalnie wzniesionym pawilonie na Placu Świętego Ducha. Pomnik, pomyślany jako ważna dominanta rozbudowywanej północnej części miasta, wpisał się znakomicie w panoramę Krakowa.

Los okazał się bardzo nieżyczliwy dla symboli "sławnego zwycięstwa". Pomnik został zburzony przez Niemców okupujących Kraków w listopadzie roku 1939. Jego rekonstrukcja nastąpiła dopiero w roku 1976. Dzieło Popiela i Rozwadowskiego, powstałe w cieniu obrazu Matejkowskiego, który je ostatecznie przyćmił, podobnie jak Krzyżacy Henryka Sienkiewicza przesłonili powieść o tym samym tytule Józefa Ignacego Kraszewskiego, wkrótce po jubileuszu zniknęło z pola widzenia.

Nie znamy powodów nieprzekazania pracy uznanych artystów do krakowskiego Muzeum Narodowego. Można tylko przypuszczać, iż płótno wówczas trafiło do Lwowa, miejsca ekspozycji innego sławnego dzieła "Panorama Racławicka". Tam, w magazynie Lwowskiego Muzeum Historycznego, zapomniany obraz odnalazł i zidentyfikował w roku 1989 prof. Zdzisław Żygulski. W konsekwencji tego faktu stało się możliwe podjęcie działań na rzecz przywrócenia pamięci o utraconej narodowej pamiątce poprzez ekspozycję w kilku polskich muzeach.

Inicjatorem wystawienia w Polsce w roku jubileuszu namalowanej przez Popiela i Rozwadowskiego "Bitwy pod Grunwaldem" oraz przeprowadzenia konserwacji obrazu jest Pani Alicja Młodecka, dyrektor Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA "Zamek Książ", współpracująca z Panem Adamem Doboszem z Częstochowy, wspierana przez Gminę Wałbrzych. Propozycja współpracy przy realizacji tego przedsięwzięcia, skierowana do Zamku Królewskiego na Wawelu - Państwowych Zbiorów Sztuki, została przyjęta ze zrozumieniem i zainteresowaniem. W rezultacie poczynionych ustaleń Zamek podjął się sprowadzenia obrazu ze Lwowa do kraju i przeprowadzenia jego konserwacji przez konsorcjum konserwatorów Zamku Królewskiego i Muzeum Narodowego w Krakowie, kierowanym przez dr Ewę Wiłkojć. Dla pracy Popiela i Rozwadowskiego przewidziano ważne miejsce w wielkiej jubileuszowej ekspozycji "Na znak świetnego zwycięstwa", zaplanowanej w salach Zamku Królewskim na Wawelu w okresie od 15 lipca do 30 września 2010.

W roku grunwaldzkiego jubileuszu obraz ze Lwowa będzie można oglądać poza Wawelem m.in. w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA w Książu, Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, Miejskim Domu Kultury w Radomsku, Muzeum Lubelskim, Muzeum w Częstochowie, Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, a także w Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie i we Lwowie.

Sprowadzenie obrazu do Polski i jego konserwacja stały się możliwe dzięki życzliwości i zrozumieniu naszych ukraińskich kolegów. Szczególne podziękowania kierujemy do dyrektorów Lwowskiego Muzeum Historycznego, Panów Bohdana Czajkowśkyego i Tarasa Rutki. Pomocą w realizacji programu służyło Narodowe Centrum Kultury; koszty konserwacji pokryła dotacja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Lwowska "Bitwa pod Grunwaldem" przypomina jeszcze o jednym monumentalnym dziele sprzed stulecia, którego znaczenia dla polskiej tożsamości narodowej niesposób przecenić. W Krakowie, podczas odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego, po raz pierwszy zabrzmiała skomponowana przez Feliksa Nowowiejskiego do słów Marii Konopnickiej Rota - pieśń niezwyczajna, poruszającą swym dramatyzmem i determinacją, krzyk o prawa narodu ciemiężonego przez zaborców.

Jerzy T. Petrus
wicedyrektor zamku Królewskiego na Wawelu

 

Ewa Wiłkojć
Ostatnia konserwacja obrazu

Monumentalny obraz Bitwa pod Grunwaldem z r. 1910, autorstwa Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego, został przywieziony z Muzeum Historycznego we Lwowie do Zamku Królewskiego na Wawelu w listopadzie r. 2009. Wielkie malowidło (1000 x 510 cm, wykonany w technice olejnej na płótnie), po wielu latach przechowywania w magazynach muzealnych wymagało przeprowadzenia konserwacji. Zagrożenie dla cennego dzieła stanowiły w szczególności przesuszenie warstw zaprawy i malarskiej, a co za tym idzie, kruchość i ogromna ilość odprysków farby, oraz liczne załamania płótna i pofalowania całej powierzchni. Decyzję o wykonaniu konserwacji podjęły wspólnie Dyrekcje Muzeum Historycznego we Lwowie, Zamku Królewskiego na Wawelu oraz Zamku w Książu, a jej realizacja stała się możliwa dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Program prac został przyjęty 20 listopada 2009 przez specjalnie powołaną komisję konserwatorską, z udziałem rzeczoznawców MKiDN: prof. Małgorzaty Schuster-Gawłowskiej, prof. Grażyny Korpal i prof. Marii Ostaszewskiej.

Zespół konserwatorski, kierowany przez Beatę Nowak z Zamku Królewskiego na Wawelu działał w składzie:

  • konserwatorzy Zamku Królewskiego na Wawelu: Joanna Bella, Angelika Bogdanowicz, Oliwia Buchwald-Zięcina, Justyna Wyszkowska-Baścik, Małgorzata Stachurska-Barańska, Maciej Baran, Tadeusz Galant oraz fotograf Jan Kietliński,
  • konserwatorzy Muzeum Narodowego w Krakowie: Janusz Czop, Piotr Frączek, Elżbieta Zygier.

Prace były nadzorowane były przez wicedyrektora Zamku Królewskiego na Wawelu Jerzego T. Petrusa oraz głównego konserwatora Zamku Królewskiego na Wawelu Ewę Wiłkojć.

Projekt i wykonanie konstrukcji nośnej (stelaż) zrealizowała Firma Triada-Design.
Transport obrazu zrealizowała Firma Renesans-Trans z Warszawy.

Dokładne oględziny obrazu pozwoliły na stwierdzenie, że został on namalowany na gęsto tkanym, grubym płótnie lnianym, dobrze zachowanym, z niewielkimi ubytkami rozsianymi na całej powierzchni. Odwrocie było miejscami pociemniałe, zabrudzone i poplamione. Na powierzchni malowidła były widoczne zarysowania, załamania oraz liczne ubytki zaprawy i warstwy malarskiej. Cała powierzchnia lica była zabrudzona, z miejscowymi zaciekami i niestarannie wykonanymi retuszami. W czasie poprzednich konserwacji obrzeża płótna zostały wzmocnione pasami płótna, przyklejonymi masą woskowo-żywiczną. Miejsca te były mocno zdeformowane z powodu dużej grubości wosku i zbyt cienkiego wałka, na który obraz był nawinięty przez wiele lat.

Prace rozpoczęto od wykonania dokumentacji fotograficznej stanu malowidła. Po rozwinięciu obraz został rozprasowany i dociśnięty płytami marmurowymi. Następnie oczyszczono lico z zabrudzeń powierzchniowych, z jednoczesnym podklejaniem odspajających się i osypujących warstw malowidła. Usunięto też warstwę pociemniałego werniksu wtórnego, zmienione kolorystycznie retusze oraz liczne zacieki i zabrudzenia z wosku pochodzącego z przyklejenia pasów brzeżnych. Powierzchnię malowidła przesączono terpentyną dla uelastycznienia warstw technologicznych. Wykonano korektę kitów uzupełniających ubytki w warstwie zaprawy, usuwając stare nieestetyczne uzupełnienia oraz wykonano nowe kity w miejscach odprysków zaprawy. Powierzchnię kitów opracowano, upodobniając ich fakturę do faktury oryginału, a kity zaizolowano warstwą szelaku.

Następnie obraz został nawinięty na nowy, specjalnie przygotowany wałek, po czym rozwinięto go licem w dół, w celu uzyskania dostępu do odwrocia. Całą jego powierzchnię delikatnie odczyszczono gumkami w proszku, a następnie odkurzono. Po przeglądzie pasów brzeżnych podjęto decyzję o ich usunięciu z uwagi na liczne osłabione miejsca, rozwarstwienia, oraz nierównomiernie rozłożoną, grubą i zdegradowaną warstwę wosku.
Nowe pasy brzeżne, również wklejone na wosk zostały zaopatrzone w elementy mocujące, służące do montażu obrazu na stelażu. System ten pozwoli na wielokrotne, nieniszczące mocowanie płótna na specjalnie zaprojektowanej i wykonanej konstrukcji nośnej.

Po ponownym odwróceniu obrazu licem do góry założono werniks pośredni - retuszerski. Retusze uzupełniające ubytki w warstwie malarskiej wykonano farbami firmy Gamblin, a wreszcie powierzchnia obrazu została zabezpieczona werniksem końcowym. Cały proces konserwatorski został ściśle udokumentowany.

Prace. zakończone 20 stycznia 2010, zostały bardzo pozytywnie przyjęte przez komisję z udziałem rzeczoznawcami MKiDN. Dzięki zabiegom konserwatorskim dzieło zostało zabezpieczone pod względem technicznym oraz odzyskało wygląd maksymalnie zbliżony do oryginalnego, w tym pierwotną intensywną kolorystykę. Delikatnie wykonane retuszu, ograniczone do obrębu ubytków, nie ingerują w oryginalną strukturę malowidła.
Skomplikowany projekt konserwatorski, przeprowadzony w bardzo krótkim czasie, który był do dyspozycji, zabezpieczył malowidło na wiele lat i przywrócił mu większość jego pierwotnych walorów artystycznych. Umożliwiło to udostępnienie tego praktycznie nieznanego dzieła szerokiej publiczności w sześćsetną rocznicę bitwy pod Grunwaldem. 


 


 

 

do góry  |